JHWH.net

"Bądź radosnym, czyń dobro i pozwól wróblom ćwierkać!" (św. Jan Bosko)

Św. Fulgencyusz, biskup i nauczyciel Kościoła.


 

5-go Stycznia.

 

Św. Fulgencyusz, biskup i nauczyciel Kościoła.

„Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, i po-
siądźcie Jego Królestwo przygotowane dla Was
od początku świata.” (Mat.25,34.)

Si

 

więty Fulgencyusz urodził się w 467 r. w Telepte w Afryce, a pobożna jego matka wychowała go w bojaźni Bożej. Wskutek swych wiadomości i zdolności dostał się wnet na posadę wysokiego urzędnika państwowego, jednakowoż troska o zbawienie duszy przyśpieszyła w nim postanowienie wyrzeczenia się zupełnie świata i osiedlenia się w pewnym klasztorze, gdzie poświęcił się wyłącznie cnocie i pobożności. Z niezmordowaną gorliwością oddawał się pokucie i modlitwom, poczyniwszy wszelkie postępy w chrześcijańskiej doskonałości. Wbrew swej woli musiał on w 508 roku objąć dawno już nieobsadzone biskupstwo w mieście Ruspe. W tej nowej godności prowadził dalej ów surowy sposób życia, dzielnie broniąc przytem prawdziwą Wiarę przeciw Aryanom.  

Niestety jednak został wskutek swej gorliwości wraz z 60-ma biskupami do Sardynii wypędzony. Wszystkie te nieszczęścia i przykrości znosił św. Fulgencyusz z takim spokojem i cierpliwością, że rychło zyskał sobie serca wszystkich mieszkańców.

Fulgencyusz

Św. Fulgencyusz, biskup i nauczyciel Kościoła.

Tutaj napisał cały szereg pism obronnych nawiarę katolicką i tem zasłużył sobie słusznie na imię największego i najznakomitszego teologa 6-tego stulecia i najdzielniejszego bojownika i obrońcy nauki św. Augustyna. Odwołano go wprawdzie z powrotem do Afryki,  jednakowoż Aryanie  nie mogąc podołać jego mądrości,

 postarali się o jego powtórne wygnanie, z którego po trzech latach powrócił znowu na swoje biskupstwo. Teraz zabrał się z podwójną gorliwością do głoszenia słowa Bożego, wykorzeniania nadużyć i  nawracania grzeszników,aż go Bóg w 533 roku do siebie powołał, by go wynagrodzić niebieskim rajem.

 

Modlitwa.

Prosimy cię dobrotliwy Panie! Spraw, aby łaska Twoja w nas ciągle wzrastała, a wszystkie skłonności do złego z naszych serc znikły, abyśmy, naśladując wiernie świętego Fulgencyusza we wszystkich naszych uczynkach i myślach, do Twych przykazań stósowali i tak na miłość Twoją zasłużyli. Za pośrednictwem Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

 

Rozmyślanie.

  1.    W niebie oglądać będziemy oblicze Boga naszego i używać dóbr Jego po wszystkie wieki; On sam już będzie dla nas największą nagrodą, o której nie mamy ani wyobrażenia. Czyż więc niebo nie jest warte tego, abyśmy się dla niego wyrzekli ziemskich uciech, w których serce nasze nigdy prawdziwego zadowolenia nie znajdzie? Jak marnemi przedstawiają się znikomości tego świata, w porównaniu z uciechami niebios! Jedynie w Bogu dusza i serce nasze znajduje spokój i zadowolenie zupełne. *Św. Augustyn* powiada wtedy zupełnie słusznie: „Radości niebiańskie *osiągnąć zdołamy * ale nigdy ich * nie ocenimy”.*

  2.    W niebie posiądziemy wszystkie uciechy i dobra, a cierpienia i zło jest tam nieznane. Tam nie będzie więcej smutku, ani boleści ani śmierci. Czyż nie mielibyśmy znosić krótkich przykrości i krzyży, małe trudy i niewygody, aby potem dostać w udziale tę nieskończoną i bezgraniczną błogość? Bo czemże są ziemskie cierpienia i niepowodzenia w porównaniu do dóbr i rozkoszy niebieskich?

  3.     A jak długo trwać będą te rozkosze niebiańskie? Całą wieczność! O szczęśliwa wieczności! Gdyby cię chrześcijanie pojęli, cóżby dali, aby cię posiąść! Wszystko co z czasem mija, jest nie warte naszych starań i trudów. Jedynie to co wieczne, jest wielkiem i godnem naszego starania. Powinniśmy więc mieć na oku zawsze tylko wieczność i gardzić znikomościami tego świata. Bardzo ładnie powiada św. *Grzegorz:* „Trud trwa chwilę, a radość wiecznie”.

Josef

 

Copyright © 2014. All Rights Reserved.